Atrakcje

Zarezerwuj swój hotel
AMW HOTELE zaprasza do swoich hoteli, umiejscowionych w najpiękniejszych miastach Polski. Oferujemy przestronną bazę noclegową i konferencyjną, która sprosta wymaganiom najbardziej wymagających klientów. Zachęcamy do zapoznania się z naszą ofertą!
  • Strona główna
  • »
  • Hotel Belwederski
  • »
  • Zamek Ujazdowski
  • Zamek Ujazdowski

    Zamek ten poświęcono wojsku, a wojsko obeszło się z nim bez należytego szacunku. Pomimo usilnych prób zachowania go przez prof. Zachwatowicza zburzono go podstępnie, gdy ten wyjechał z Polski na konferencję.

    Ujazdowski zamek w obecnej formie wzniesiono dopiero w latach 70. To przewrotność historii, bo pierwsze zabudowania w tym miejscu powstały w XIII wieku. Wzniesiono wtedy tu drewniany dwór dla książąt mazowieckich i do XIV wieku Jazdów, bo tak się ówcześnie nazywał, był siedzibą Mazowsza. Władze księstwa opuściły go dopiero po najeździe wojsk litewskich, przenosząc się do Warszawy. Choć Zamek znalazł się na uboczu, okazał się przystanią dla królowej – po śmierci Zygmunta I Starego, zamieszkała tu Bona Sforza.

    Dwór ten był jednak nadal drewniany. Dopiero Zygmunt III Waza wzniósł murowany budynek, będący dość osobliwym. Do takiego stopnia, że podczas potopu szwedzkiego osiadł w nim Karol Gustaw, a uchodząc splądrował go z najciekawszych eksponatów. Zamek był na tyle piękny, że zachwycił się nim jeden z dworzan szwedzkiego króla. Powróciwszy do ojczyzny wzniósł jego skandynawski odpowiednik w Skokloster: czworokątną budowlę mającą na każdym rogu ośmioboczną wieżę.

    Działania wojenne doprowadziły Ujazdów do ruiny. Dopiero geniusz Stanisława Herakliusza Lubomirskiego pozwolił uczynić z niego rezydencję typowo barokową – pełną przepychu, bogato zdobioną, jednym słowem zachwycającą. Lubomirscy byli właścicielami Ujazdowa przez prawie 80 lat, po nich kupił go Stanisław August Poniatowski. Postanowił przebudować zamek, ale brakło mu cierpliwości czy może efekt go nie zadowolił? Porzucił plany remontu i oddał wojsku budynek.

    Od tamtego czasu służył on celom militarno-leczniczym: mieścił się w nim lazaret i centrum wyszkolenia sanitarnego. Nawet w czasie II wojny światowej mieścił się w Zamku Ujazdowskim szpital wojskowy. Wraz z jej końcem nastąpił i jego koniec – Niemcy splądrowali go i zniszczyli.

    W tym momencie w progi zamku wkroczył prof. Jan Zachwatowicz. Zawdzięczamy mu dzisiejszą Warszawę – ten architekt z narażeniem życia ratował w 1939 roku negatywny z archiwum na al. Szucha, a w 1944 roku kierował pracami wywożenia z powstańczej stolicy dzieł kultury o ogromnym dla Polski znaczeniu. Przez cały okres okupacji prowadził tajne nauczanie z zakresu architektury, aby w okresie powojennym być od razu gotowym do odbudowy kraju. W tym zakresie współpracował również z rządem polskim w Londynie – był jednym z aktywnych działaczy Delegatury Rządu na Kraj. Jego praca pozwoliła zachować dokumenty, które stanowiły źródło wiedzy o świecie, który minął.

    Władza ludowa, po tym jak zdecydowała się na odbudowę stolicy, powierzyła mu funkcję konserwatora generalnego, a także stworzenie Biura Odbudowy Stolicy. Zachwatowicz stał na stanowisku, że konieczne jest odtworzenie miasta takim, jakie było przed wojną. Spotykał się jednak z oporem, czego najtragiczniejszym przykładem jest właśnie Pałac Ujazdowski. Zachwatowicz chciał odbudować go w jego przedwojennym kształcie. Spotykał się w tym celu z najważniejszymi dygnitarzami próbując namówić ich na realizację swojej wizji. W połowie lat 50 ubiegłego wieku wezwano go na zebranie, podczas którego dyskutowano nad losem zniszczonego zamku. Komuniści chcieli zbudować w jego miejsce Dom Wojska Polskiego. Zachwatowicz był zrozpaczony. Nie chciał dopuścić do tego, aby stolica została pozbawiona tak cennego zabytku. Przygotował plan, który uwzględniał umieszczenie Domu w pomieszczeniach zamkowych. Zaaprobowano go i odłożono na półkę.

    Po kilku miesiącach ktoś zaalarmował Zachwatowicza, że w Ujazdowie pojawił się oddział wojska, który burzy ruinę zamku. Ten ruszył czym prędzej na miejsce odwodzić od tego czynu oddział saperów, który rozbijał mury. Nic nie wskórał, powrócił do biura i zaalarmował dygnitarzy. Żołnierzy odwołano. Była to jednak tylko jedna wygrana bitwa.

    W kwietniu 1954 prof. Zachwatowicz pojechał do Hagi na konferencję. Przyniosła mu ona wielki sukces – na niej bowiem wybrano zaprojektowany przez Polaka wzór oznaczenia dla budynków zabytkowych. Nie mniej na rodzinnym polu poniósł sromotną klęskę. Gdy wrócił miesiąc później, po Ujazdowie nie było już śladu. Pod jego nieobecność rozebrano zamek. Profesor czuł się winny do końca życia, że nie dopilnował zabytku. Miał wyrzuty sumienia, że nie udało mu się dotrzeć do gen. Rokossowskiego i namówić go na odrestaurowanie zamku.

    Żal napełnia serce, że tak niewiele brakowało, a dziś Pałac Ujazdowski byłby oryginalną budowlą. Nie powinniśmy się jednak smucić – w 1973 roku udało się doprowadzić do jego odbudowy i możemy go podziwiać. Patrząc na niego pomyślmy o człowieku, który poświęcił życie, aby odbudować starą część stolicy. Człowieka niesamowitej skromności, który na pytanie czy nie czuje się źle z faktem, że rekonstruuje cudze dokonania, orzekł: „moja działalność też była służeniem społeczeństwu”.

    Zobacz strony naszych hoteli w Warszawie:

    Zobacz również pozostałe atrakcje:

    Rezerwuj

    online

    Nasi partnerzy